Kochani Moi! Udało nam się wspólnymi siłami spełnić marzenie Basi. MArzyła o 50-ciu kartkach urodzinowych, a dostała ich 80! Brawo!
Odsyłam Was do bardzo, żywiołowych relacji ze spełnionego marzenia:
Moje spełnione marzenie
Moje spełnione marzenie cd
Jestem zodiakalnym Bliźniakiem z krwi i kości. Pełnym ciepła, serca i jednocześnie złośliwości i burzy wewnętrznej. Potrafię kochać na zabój i znienawidzić jednocześnie. Wszystko - człowieka, sytuację, pracę, hobby. Uwielbiam książki za ich zapach, szelest kartek i tajemnicę ukrytą pomiędzy okładkami. Godzinami wyszywam haftem krzyżykowym tworząc barwne obrazy. Jestem wsiowo - leśna kobita, która mieszkając w mieście czułaby się jak szczur w za małej klatce.
Strony
Strony
Etykiety
#wyzwanieLC2022
(12)
2022
(19)
Boże Narodzenie
(67)
Choinka 2020
(12)
Imieniny miesiąca
(12)
Kartka BN 2019
(12)
Kartka BN 2020
(13)
Magic Doll
(15)
Maria Brovko
(9)
TUSAL 2018
(14)
TUSAL 2019
(17)
Wielkanoc
(27)
album
(30)
biscornu
(7)
blogowe imieniny
(16)
cardmaking
(221)
fartuszki
(19)
haft krzyżykowy
(366)
kartka okolicznościowa
(56)
kartki wielkanocne
(19)
kolorowe zoo
(7)
metryczka
(7)
monogram
(31)
obraz
(81)
poduszka
(24)
religijne
(27)
scrapbooking
(63)
serwetka
(17)
szycie
(21)
szydełkowanie
(41)
zabawy blogowe
(240)
zakładki
(22)
śliniaczki
(8)
wtorek, 13 listopada 2018
poniedziałek, 12 listopada 2018
Lubomierskie tkanie
Byłam niedawno w Lubomierzu. Zawiodły mnie tam ścieżki służbowe, ale udało się to połączyć również z poznaniem regionu i obejrzeniem perełki z okresu baroku jaką jest niewątpliwie Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Maternusa.
Kościół zachwycił mnie swym bogactwem - oryginalnymi freskami, rzeźbami, malowidłami, ławkami. I gdy z otwartą buzią oglądałam wnętrza kościoła, myśląc, że już nic nie może być piękniejszego, przewodnik wprowadził nas do zakrystii... A tam wisiały sobie, wypełniając całe pomieszczenie szaty liturgiczne z XVII-XIX w. Chorągwie, ornaty, stuły, kapy... Moje zdjęcia nie oddają nawet w 1% piękna jakie tam można zobaczyć. A zobaczyć trzeba. I więcej już nie gadam. Oglądajcie. A na końcu znajdziecie linki - odsyłacze do strony kościoła i do krótkiego filmiku o kościele (To dla tych co do Dolnego śląska mają daleko. Moich krajanów nie usprawiedliwiam. To trzeba zobaczyć).
Kościół zachwycił mnie swym bogactwem - oryginalnymi freskami, rzeźbami, malowidłami, ławkami. I gdy z otwartą buzią oglądałam wnętrza kościoła, myśląc, że już nic nie może być piękniejszego, przewodnik wprowadził nas do zakrystii... A tam wisiały sobie, wypełniając całe pomieszczenie szaty liturgiczne z XVII-XIX w. Chorągwie, ornaty, stuły, kapy... Moje zdjęcia nie oddają nawet w 1% piękna jakie tam można zobaczyć. A zobaczyć trzeba. I więcej już nie gadam. Oglądajcie. A na końcu znajdziecie linki - odsyłacze do strony kościoła i do krótkiego filmiku o kościele (To dla tych co do Dolnego śląska mają daleko. Moich krajanów nie usprawiedliwiam. To trzeba zobaczyć).
Film
Informacja turystyczna
środa, 7 listopada 2018
poniedziałek, 5 listopada 2018
Pastelowe róże. Ostatnia prosta.
Haftowanie tego obrazu idzie mi wyjątkowo opornie. Pastelowymi różami zaczynałam rok i wychodzi na to, ze nim właśnie rok zamknę. Nie to, żeby był trudny, żeby mi się zniepodobał. Jedyną przeszkodą techniczną jest tu brak czasu i mnogość innych pomniejszych projektów i prac ręcznych. Tak płodnego roku nie miałam jeszcze nigdy. Chyba... Bo pamięć zawodna jest.
W ostatnie dni października podgoniłam znów trochę moją robótkę. Najwięcej czasu zabierają mi ciemne plamy. Na liściach jest takie duże nagromadzenie odcieni zieleni, brązów i szarości, ze na kartce z wydrukiem wszystko zlewa się w jedną plamę i człowiek się gubi czy ma wyszyć symbol trójkąt, kwadrat czy gwiazdką...
Te ciemne fragmenty zczytuję sobie z pdf w telefonie. Jest dużo łatwiej bo można zrobić duże powiększenia, ale pojemność ekranu jest ograniczona.
piątek, 2 listopada 2018
Ogrodnik i Ogrodniczka. Finał.
Pamiętacie moje dzieci kochane Ogrodnika i Ogrodniczkę? Poświęciłam im w tym roku kilka postów i zamęczałam Was nimi. Obiecuję, że to już ostatni raz.
Dziewczynka była bohaterką wpisu "Ogrodniczka".O chłopcu poczytać mogliście w poście "Ogrodnik - porównanie".
Wspólnie byli bohaterami wpisów "Ogrodnik i Ogrodniczka", " Poszukiwany, poszukiwana".
Razem tworzą piękną parę, więc nie mogłam ich rozdzielać. Uszyłam z nich poduszkę - jaśka, która trafi lada moment w ręce mojej ukochanej Przyjaciółki. Mamy przecudownej dwójki małych brzdąców, które od razu przychodzą mi na myśl jak tylko patrzę na ten obrazek.
Ten haft był częścią projektu"Ogrodnik 1990 - 2018. Porównanie". Projektu, który sama sobie wymyśliłam, żeby porównać swój rozwój.Wyniki (jak dla mnie) były zaskakujące. Choć na codzień obcuję ze swoimi pracami, tymi starymi i nowymi, to nie miałam pojęcia, że aż tak bardzo moja technika się zmieniła. Może dlatego, że całe moje życie polega na przyjmowaniu tego co tu i teraz, bez oglądania się (zbędnego) w tył, bez rozpamiętywania, gdybania, marudzenia. Przez to wiele rzeczy mnie omija i zostaje przeze mnie niezauważone. Tak jak rozwój mojego robótkowania...
A jak uszyc najprostszego jaśka? Takiego bez zamka i guziczków, na zakładkę? Przy standardowych rozmiarach poduszki (40x40) wystarczy kawałek materiału 100x40 (plus zapas na szew 1-2 cm). Brzegi materiału obrzucić żeby się nie strzępiły. Krótsze boki (40 cm) podwinąć na razi i dwa i podszyć. To będą brzegi naszej zakładki (widoczne na zdjęciu). Materiał na lewej stronie ułożyć sobie w kształt poduszki i zaprasować, żeby się łatwo zszywało. Wtedy nie trzeba żadnych szpilek, fastrygi i innych bajerów. Jeśli przyszywamy panel zdobiący poduszkę (jak u mnie z Ogrodnikami) to jest ostatni moment na to. I pamiętajcie, żeby przyszyć go na części koło zakładki, bo tam jest przód naszej poduszki. (Przestrzegam nauczona doświadczeniem...) Po przyszyciu panelu (lub innej ozdoby) zszywamy boki poduszki i wywracamy ją na prawą stronę. Gotowe!
Tych co potrzebują więcej obrazków niż gadania (jak ja) odsyłam na blog Uszyj jasia lub do Joanki Z.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















