wtorek, 13 listopada 2018

Spełnione marzenie Basi

Kochani Moi! Udało nam się wspólnymi siłami spełnić marzenie Basi. MArzyła o 50-ciu kartkach urodzinowych, a dostała ich 80! Brawo!

Odsyłam Was do bardzo, żywiołowych relacji ze spełnionego marzenia:

Moje spełnione marzenie
Moje spełnione marzenie cd

poniedziałek, 12 listopada 2018

Lubomierskie tkanie


Byłam niedawno w Lubomierzu. Zawiodły mnie tam ścieżki służbowe, ale udało się to połączyć również z poznaniem regionu i obejrzeniem perełki z okresu baroku jaką jest niewątpliwie Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Maternusa.

Kościół zachwycił mnie swym bogactwem - oryginalnymi freskami, rzeźbami, malowidłami, ławkami. I gdy z otwartą buzią oglądałam wnętrza kościoła, myśląc, że już nic nie może być piękniejszego, przewodnik wprowadził nas do zakrystii... A tam wisiały sobie, wypełniając całe pomieszczenie szaty liturgiczne z XVII-XIX w. Chorągwie, ornaty, stuły, kapy... Moje zdjęcia nie oddają nawet w 1% piękna jakie tam można zobaczyć. A zobaczyć trzeba. I więcej już nie gadam. Oglądajcie. A na końcu znajdziecie linki - odsyłacze do strony kościoła i do krótkiego filmiku o kościele (To dla tych co do Dolnego śląska mają daleko. Moich krajanów nie usprawiedliwiam. To trzeba zobaczyć).









Film

Informacja turystyczna

poniedziałek, 5 listopada 2018

Pastelowe róże. Ostatnia prosta.

Haftowanie tego obrazu idzie mi wyjątkowo opornie. Pastelowymi różami zaczynałam rok i wychodzi na to, ze nim właśnie rok zamknę. Nie to, żeby był trudny, żeby mi się zniepodobał. Jedyną przeszkodą techniczną jest tu brak czasu i mnogość innych pomniejszych projektów i prac ręcznych. Tak płodnego roku nie miałam jeszcze nigdy. Chyba... Bo pamięć zawodna jest.
W ostatnie dni października podgoniłam znów trochę moją robótkę. Najwięcej czasu zabierają mi ciemne plamy. Na liściach jest takie duże nagromadzenie odcieni zieleni, brązów i szarości, ze na kartce z wydrukiem wszystko zlewa się w jedną plamę i człowiek się gubi czy ma wyszyć symbol trójkąt, kwadrat czy gwiazdką...
Te ciemne fragmenty zczytuję sobie z pdf w telefonie. Jest dużo łatwiej bo można zrobić duże powiększenia, ale pojemność ekranu jest ograniczona.
Teraz znów odłożę moje różyczki na trochę, bo listopad przeznaczam na pozostałe kule śnieżne (gotowe są: choinka, renifer, domek, łyżwiarka). I jak znam siebie to jeszcze coś innego po drodze się urodzi.😄

piątek, 2 listopada 2018

Ogrodnik i Ogrodniczka. Finał.

Pamiętacie moje dzieci kochane Ogrodnika i Ogrodniczkę? Poświęciłam im w tym roku kilka postów i zamęczałam Was nimi. Obiecuję, że to już ostatni raz.
Dziewczynka była bohaterką wpisu "Ogrodniczka".
O chłopcu poczytać mogliście w poście "Ogrodnik - porównanie".
Wspólnie byli bohaterami wpisów "Ogrodnik i Ogrodniczka", " Poszukiwany, poszukiwana".
Razem tworzą piękną parę, więc nie mogłam ich rozdzielać. Uszyłam z nich poduszkę - jaśka, która trafi lada moment w ręce mojej ukochanej Przyjaciółki. Mamy przecudownej dwójki małych brzdąców, które od razu przychodzą mi na myśl jak tylko patrzę na ten obrazek.
Ten haft był częścią projektu"Ogrodnik 1990 - 2018. Porównanie". Projektu, który sama sobie  wymyśliłam, żeby porównać swój rozwój.Wyniki (jak dla mnie) były zaskakujące. Choć na codzień obcuję ze swoimi pracami, tymi starymi i nowymi, to nie miałam pojęcia, że aż tak bardzo moja technika się zmieniła. Może dlatego, że całe moje życie polega na przyjmowaniu tego co tu i teraz, bez oglądania się (zbędnego) w tył, bez rozpamiętywania, gdybania, marudzenia. Przez to wiele rzeczy mnie omija i zostaje przeze mnie niezauważone. Tak jak rozwój mojego robótkowania...
A jak uszyc najprostszego jaśka? Takiego bez zamka i guziczków, na zakładkę? Przy standardowych rozmiarach poduszki (40x40) wystarczy kawałek materiału 100x40 (plus zapas na szew 1-2 cm). Brzegi materiału obrzucić żeby się nie strzępiły. Krótsze boki (40 cm) podwinąć na razi i dwa i podszyć. To będą brzegi naszej zakładki (widoczne na zdjęciu). Materiał na lewej stronie ułożyć sobie w kształt poduszki i zaprasować, żeby się łatwo zszywało. Wtedy nie trzeba żadnych szpilek, fastrygi i innych bajerów. Jeśli przyszywamy panel zdobiący poduszkę (jak u mnie z Ogrodnikami) to jest ostatni moment na to. I pamiętajcie, żeby przyszyć go na części koło zakładki, bo tam jest przód naszej poduszki. (Przestrzegam nauczona doświadczeniem...) Po przyszyciu panelu (lub innej ozdoby) zszywamy boki poduszki i wywracamy ją na prawą stronę. Gotowe!

Tych co potrzebują więcej obrazków niż gadania (jak ja) odsyłam na blog Uszyj jasia lub do Joanki Z.