O mnie

Moje zdjęcie

Jestem zodiakalnym Bliźniakiem z krwi i kości. Pełnym ciepła, serca i jednocześnie złośliwości i burzy wewnętrznej. Potrafię kochać na zabój i znienawidzić jednocześnie. Wszystko - człowieka, sytuację, pracę, hobby. Uwielbiam książki za ich zapach, szelest kartek i tajemnicę ukrytą pomiędzy okładkami. Godzinami wyszywam, robię na szydełku - robótkuję. Jestem wsiowo - leśna kobita, która  mieszkając w mieście czułaby się jak szczur w za małej klatce.

niedziela, 9 grudnia 2018

Kule śnieżne 2018. Finisz

Zabawa ze śnieżnymi kulami powoli dobiega końca. W przeddzień Wigilii Kasia robi wielkie podsumowanie, ale już teraz powoli na blogach  pojawiają się wykończone kule. Oglądam i podziwiam pomysłowość wszystkich uczestniczek. Ja długo biłam się z myślami co zrobić z kulami. Ostatecznie, korzystając z filcowych baz od Igiełka-MB zrobiłam zawieszki na choinkę.
 
 


sobota, 8 grudnia 2018

Jaśki z Mikołajem

W Mikołajki u mnie na warsztat szwalniczy zawitali ... Mikołajowie.
Przetrząsając stare zapasy materiałów, flanelek, guzików i skrawków do wyczarowywania przytulanek znalazłam kanwę z wyhaftowanymi mikołajami. Nie pamiętam zupełnie kiedy je wyhaftowałam ani skąd miałam wzór, więc dedukuję, że musiała tam leżeć wieki całe.
Ale ile można leżeć bezużytecznie w pudełku i nie dać się pokazać światu? Ano tyle, ile potrzebowałam na kupienie nowej maszyny do szycia (uwielbiam ją!-to była świetna decyzja) i tyle żebym nauczyła się szyć poszewki na jaśki.
Wzór w momencie wyszywania musiał podobać mi się niemiłosiernie, bo wyszyłam aż 4 takie same Mikołaje. Zresztą - wzór podoba mi się nadal. Choć dziś pewno zmieniałabym kolory gwiazdek, choinek, butów... bo jak wiecie nie lubię się powtarzać.
Na poduszki miałam Zakupiony już dawno dość wzorzysty materiał, dlatego tym razem zrezygnowałam z ozdabiania brzegów kanwy koronką. Mam tez nadzieję, że Mikołaje nie są przytłoczone zbytnio przez ten zdobny we wzorki materiał.
 Ja swój dom przystrajam na Boże Narodzenie właśnie od Mikołajek począwszy. Poduchy w tych poszewkach będą jedną z tych dekoracji (w salonie na szarym narożniku...).
 A Wy już szalejecie z ozdobami świątecznymi po całym domu?

piątek, 7 grudnia 2018

TUSAL 2018 - grudzień

To już ostatni słoiczek w tym roku. Nitki wystają, ale jakby tak dobrze upchać to nitek starczy na 2/3 słoika. Wkładałam tu jedynie nitki z haftu krzyżykowego, bo to jest moja ukochana dziedzina ... sportu (ha ha).
To był świetny rok i świetna zabawa, za którą dziękuję Hanulce. Dzięki niej dowiedziałam się jak wielkie ilości śmieci (?) produkuję w ciągu roku. Byłam w totalnym szoku. Ale przyznać się też Wam muszę, że to był wyjątkowo płodny dla mnie rok. A przynajmniej takie mam wrażenie. Do pracy straszliwie nakręcał mnie blog, chęć pokazania Wam swojego świata i sprawiania małych przyjemności ręcznie robionymi drobiazgami.
Hania zrezygnowała z organizowania zabawy w przyszłym roku, ale jeśli macie ochotę na jej kontynuowanie to ja postanowiłam przejąć pałeczkę. Zapraszam serdecznie.
Klik - link do zapisów
 

czwartek, 6 grudnia 2018

Kula nr 8

I koniec.... Dziś prezentuję Wam ostatnią z ośmiu kul śnieżnych, do wyszycia których zmobilizowałam nie Katarzyna swoją zabawą SAL bożonarodzeniowy 2018.
Na koniec został mi Mikołaj, ale mam nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe przy roznoszeniu prezentów 😉
A ja się bardzo, bardzo postaram
I zrobię prezent dla Mikołaja.

Zrobię mu szalik piękny i nowy, 
Żeby go nosił w noce zimowe.

I żeby nie zmarzł w szyję i uszy,
Gdy z burej chmury śnieg zacznie prószyć.
 
Niech się ucieszy Mikołaj Święty,
Tak rzadko ktoś mu daje prezenty.
 
"Prezent dla Mikołaja" D. Gellner
 
   
A to mój prezent mikołajkowy dla Was: Spirituals Singers Band
 
 

środa, 5 grudnia 2018

Różana poduszka

Moje Pastelowe róże doczekały się oprawy. Wyszywałam je przez prawie rok z myślą, że zawisną na ścianie oprawione w zdobną ramkę, a tu taka niespodzianka. Wyprałam, wyprasowałam, naciągnęłam i ... zobaczyłam w nich poduszkę.
Wiem... być może uznacie to za profanację. Bo żeby tak obraz wyszywany muliną potraktować jak zwykłą szmatkę i zrobić z niej poduszkę. Są przecież do tego specjalne wzory i kanwy wyszywane mięciutką wełną.
Ale ja mam sentyment do takich tkań. Babci Tekli nie pamiętam, bo zmarła gdy byłam niemowlęciem, ale krążyły po domu cioci poduszki przez nią wyszywane. Piękne dzieła sztuki wyszywane na czarnym lnie haftem cieniowanym. Ogromnie zazdrościłam jej tych poduszek. Niestety traktowane były jako normalne rzeczy użytkowe i z biegiem lat się zniszczyły. Zostały tylko fragmenty, które ciocia wykorzystała jako aplikacje na następne poduszki. 
 I te moje róże na poduszce przypominają mi igła malowane obrazy z dzieciństwa - maki, chabry,  scenę z polowania, wiejski krajobraz....
 I kto wie? Może z następnym dużym wzorem tez tak zrobię? Wszak obrazów mam już pełne ściany...