poniedziałek, 17 stycznia 2022

Kolorowy rok - styczeń

Zabawę w kolory z Kasią zaczynamy na ostro - czerwonym. Jako nastolatka nie przepadałam za tym kolorem, a teraz chętnie się grzeje w jego ciepełku. Choć nadal w mojej garderobie gości jedynie w postaci dodatków - buty, torebka, chusta...

W zabawie postanowiłam wykorzystać gnoma z czerwoną czapeczką, który bardzo niespodziewanie wpadł do mojej skrzynki e-mailowej. Dziękuję Ci Dobra Niezapominajkowa Wróżko. 

Autorką wzoru jest Ekaterina Tarasova.

Nie mogłam się oprzeć pokusie, alby oryginalne knoty zamienić na koraliki.
Myślę jednak, że tym razem był to błąd, bo haft jest dość mały a koraliki (białe) są nieproporcjonalnie duże. Knoty (czarne) prezentują się o wiele lepiej.
Gnoma zgłaszam do zabawy Kolorowy rok oraz Choinka 2022.

piątek, 14 stycznia 2022

Brama z życzeniami

Robienie kartek wcale nie musi być nudne. Chociaż moją ulubioną formą są kwadratowe kartki, czasem lubię pobawić się formą. Tym razem są to kartki typu "gade" zamykane na taśmę z kokardką. W środku umieściłam już gotowe życzenia, nadrukowane na ozdobny papier scrapowy .

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Świąteczne scrapowanie

Święta, święta i po Święta, a u mnie wciąż bożonarodzeniowe kartkowanie na warsztacie.Coś czuję, że do grudnia urośnie mi niezły zapasik...

czwartek, 6 stycznia 2022

Metryczka z kocykiem

Całkiem niedawno pojawił się w mojej rodzinie nowy bratanek. Z wielką ochotą wykonałam dla niego metryczkę. Chłopiec z króliczkiem. Bardzo podoba mi się ten wzór i cieszę się, że mogłam go wykorzystać.
Króliczek wykonany jest krzyżykami z podwójnej nitki, a chłopczyk krzyżykami i połkrzyżykami z pojedynczej nitki. Dzięki temu zabiegowi króliczek jest uwypuklony a chłopiec jest tylko lekko zarysowany. Daje to dość ciekawy efekt.
Dodatkowo haft oprawiłam w głęboką ramkę, co w sumie spowodowało, że obraz jest trójwymiarowy.
Dodatkiem do obrazka jest zielony kocyk wykonany na szydełku. Muszę się Wam przyznać, że kocyki ostatnio często goszczą u mnie na warsztacie.

środa, 5 stycznia 2022

#wyzwanie LC2021 - grudzień

Z lekkim opóźnieniem, ale w końcu mogę Wam zaprezentować grudniowy raport z obcowania ze słowem pisanym...
Zgodnie z wytycznymi portalu lubimyczytac.pl grudzień miał być śnieżny. Zupełnie niespodziewanie wpadłam 3 razy w śnieżną zaspę - z kotem detektywem, krawcową i krewką babcią.
Ale po kolei. Miesiąc zaczęłam w towarzystwie ostatnich stron opisujących bunt, nowe życie i walkę o własne szczęście "przeciętnej" 40-latki. Książka dobra na przerywnik dla poważniejszej literatury i ciężkich tematów.

Po lekkim romansie i obyczajówce zawsze musi być poważniej. I była trudna miłość, dwa odmienne światy, ryzyko, policja, alkohol.
"Drzewko szczęścia" czyli pierwszy grudniowy śnieg. Lekka ale godna polecenia książka na zimowe wieczory przy kominku. A że czyta się ją szybko to nie będzie ich wiele i będzie można sięgnąć po następną książkę.
A to totalne zaskoczenie! Spodziewałam się gorących południowo amerykańskich klimatów, kaktusów i kolorowych kapeluszy z szerokim rondem, a tymczasem...Przeczytajcie sami. Książkę kupiłam dla okładki. Nic tak nie przyciąga hafciarki jak szpulka nici, ale nie żałuję. Świetnie się czyta. Gorąco polecam.
Pomna lektury "Bez mojej zgody" spodziewałam się przyjemnych chwil w towarzystwie literatury Jodi Picout (przez jedno "P"). Tym czasem śledzenie losów niespełnionego macierzyństwa a później walki o nienarodzone dzieci (zarodki) pomiędzy byłymi małżonkami sprawiało mi ból.
Po takiej lekturze musiał nastąpić reset czym lżejszym. Niczym stąpający lekko kociak, lekko podzwaniający dzwoneczkiem przy obroży "Lord" (główny bohater) wyciszył mnie po poprzedniej książce.Mam do tej książki jedyne tylko ale - zbyt szybkie i chaotyczne zakończenie. Książka ciągnie się niemal 350 stron, a rozwinięcie finału i rozwiązanie zagadki to ledwo ostatnie kilkanaście stron.
I na koniec roku długo oczekiwana przeze mnie najnowsza książka jednej z moich ulubionych hiszpańskojęzycznych pisarek. Oj kazał ten Mikołaj na siebie długo czekać! Ale czekanie sie opłaca - nie zawiodłam się na tej pisarce i liczę na kolejne "spolszczenia".
Grudzień był bardzo płodny w literaturę. 6 przeczytanych od okładki do okładki książek na łącznie 2501 stron. Jestem z siebie bardzo zadowolona.
A jak zamknęłam rok? Blisko 21,2 tys. stron! W nowym roku wystarczy mi utrzymać ten poziom. Niczego więcej od siebie nie wymagam.
P.S. I na zakończenie literackie BINGO. Choć nie wygrałam, uważam że z taką ilością "ptaszków" jestem Mistrz!