Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 maja 2023

Patchworkowa torba

Pamiętacie monochromatyczne próbki wzorów na czerwonej kanwie? Nie czekały za długo na wyjście z szuflady. Jeden z nich wylądował na kieszonce w patchworkowej torbie na klocki do jogi. Drugi zapewne podzieli jego los, bo projekt bardzo mi się spodobał.
A jak wykonać taką torbę? Ja skorzystałam z filmiku "Patchwork bags tutorial"  od EasyToSew. Do tego projektu wykorzystałam resztki wcześniej już używanych materiałów. Pocięłam je w paski o szerokości 5 cm i rożnej długości. Następna torba będzie z kwadratów 10x10 cm. Okazało się, że przez wiele lat szycia poszewek na jaśki (40x40 cm) i nałogowego wykupywania końcówek materiałów w ulubionym sklepie z tkaninami nazbierało mi się sporo " resztówek". Po pocięciu ich na paski czy kwadraty można jeszcze wiele z nich uszyć.
Dla równowagi środek i boki torby są z materiału jednolitego, ale pasującego kolorystyką do reszty.
P. S. Dzięki Splociku za sugestię co do odwrócenia panelu. Rzeczywiście - moje niezadowolenie minęło. Warto czasem popatrzeć na rzeczy z innej perspektywy.

EDIT: torba z kwadratów

poniedziałek, 14 marca 2022

Sezon na truskawki

W lutym ostro pracowałam w "ogródku" na truskawkowych grządkach. Efektem tych prac jest cały karton truskawkowych breloczków dla zaprzyjaźnionej plantacji Truskawki od Karola.
Wszystko zaczęło się od morza koniczynek...
i tasiemek reklamowych.
Później już tylko półokręgi...
... kapelusiki...
... i gotowa truskawka.
Teraz pozostaje tylko czekać na prawdziwe, pachnące słońcem truskaweczki.

poniedziałek, 26 października 2020

Na chory paluszek .... maszyna do szycia

Przeglądałam ja sobie ostatnio pasmanteryjne zasoby allegro i natrafiłam na ofertę "końcówki tkanin bawełnianych 1 kg". No jak tu nie skorzystać? Oczywiście że kupiłam. Materiały przyszły przeróżne - słodkie dziewczęce, dla fanów piłki kopanej, dla wielbicieli pająków, w stylu folk i ... 
 
Kawałki dość spore, bo 160 na 30-60 cm. Myślałam, że dłużej poczekają na swoją kolej, ale wypadek przy smażeniu placków ziemniaczanych (oj, bolesny, ogromny bąbel...) zmusił mnie do odłożenia na kilka dni igły (obecnie wyszywam konia na czarnej kanwie) i przeproszenia się z maszyną do szycia. Szersze paski zostawiłam na poszewki na poduszki, ale o tym innym razem.
Wąskie paski zostały przeznaczone na maseczki. Wszak bez tego teraz ani rusz. Maseczki są dwustronne. Jedna strona jest z bawełny wzorzystej, a druga gładka. W zależności od nastroju i okoliczności ;). Ja osobiście wolę ta wzorzystą, weselszą stronę.
Kroiłam tak ten materiał, zszywałam, zaprasowywałam i okazało się, że uszyłam cały karton maseczek (około 60 szt.). Teraz pozostało mi je popakować po jednej do woreczka i rozesłać po rodzinie i znajomych.
Chętnych do własnoręcznie uszytych maseczek odsyłam na blog Tkaniny Karoliny, gdzie znajdziecie szablony do wydruku i wskazówki krok po kroku.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Kieszonki na sztućce.

Niezwykle rzadko, ale jednak zdarza się, że cichą bohaterką moich postów staje się maszyna do szycia. Stukot silnika z maszyny jest chyba jednym z najczęstszych ostatnio hałasów domowego ogniska w niejednym polskim domu. W moim również. Maseczki dla bliskich i znajomych to oczywiście temat przewodni, ale że ja nie lubię monotonii to pojawiają się tematy poboczne. I tak oto powstały proste kieszonki na sztućce. Co prawda okazji do proszonego obiadu jeszcze długo nie będzie, ale warto być przygotowanym 😉
Wykorzystałam tu resztki surowego lnu i kolorowej bawełny. Jak widać, wszystko szyte "na oko", więc są nierówności i lekkie różnice w rozmiarach. Sądzę jednak, że wykorzystanie lnu pozwala tu na swoistego rodzaju "rustykalność".
Na razie jestem przygotowana na obiad na 9 osób, ale myślę, że niebawem podobnych kieszonek przybędzie.
Oczywiście nie mogło zabraknąć porcji energetycznych maseczek....

sobota, 22 grudnia 2018

Las choinek

Kilka lat temu wygrałam w loterii fantowej organizowanej na balu charytatywnym w mojej firmie choinkę z materiału.Jest to moja ulubiona ozdoba świąteczna. Co roku stoi na honorowym miejscu i gromadzi wokół siebie wszystkie otrzymane kartki z życzeniami. Inspirowana tą choinka i naładowana miłością do mojej nowej maszyny do szycia postanowiłam sama stworzyć takie choinki.
Długo się zastanawiałam nad wyborem materiału na te moje drzewka. Gładki materiał? Z motywem leśnym? Z motywem świątecznym? Ostatecznie padło na resztówki materiału w liski i sówki. Kupowałam go dawno, dawno z myślą o maskotkach dla małych dzieci.
Wnętrze choinek wypełnione jest wsadem do poduszek i maskotek, a podstawę stanowią krążki drewna. Krążki oraz patyczki zapewnił mój mąż - domorosły stolarz.
Podstawy choinek (oraz niektóre choinki) ozdobiłam świątecznymi szarfami, szydełkowymi rozetami, gwiazdkami z masy solnej oraz innymi dodatkami.
Myślę, że jak na debiut - całkiem zgrabnie wyszło.

sobota, 8 grudnia 2018

Jaśki z Mikołajem

W Mikołajki u mnie na warsztat szwalniczy zawitali ... Mikołajowie.
Przetrząsając stare zapasy materiałów, flanelek, guzików i skrawków do wyczarowywania przytulanek znalazłam kanwę z wyhaftowanymi mikołajami. Nie pamiętam zupełnie kiedy je wyhaftowałam ani skąd miałam wzór, więc dedukuję, że musiała tam leżeć wieki całe.
Ale ile można leżeć bezużytecznie w pudełku i nie dać się pokazać światu? Ano tyle, ile potrzebowałam na kupienie nowej maszyny do szycia (uwielbiam ją!-to była świetna decyzja) i tyle żebym nauczyła się szyć poszewki na jaśki.
Wzór w momencie wyszywania musiał podobać mi się niemiłosiernie, bo wyszyłam aż 4 takie same Mikołaje. Zresztą - wzór podoba mi się nadal. Choć dziś pewno zmieniałabym kolory gwiazdek, choinek, butów... bo jak wiecie nie lubię się powtarzać.
Na poduszki miałam Zakupiony już dawno dość wzorzysty materiał, dlatego tym razem zrezygnowałam z ozdabiania brzegów kanwy koronką. Mam tez nadzieję, że Mikołaje nie są przytłoczone zbytnio przez ten zdobny we wzorki materiał.
 Ja swój dom przystrajam na Boże Narodzenie właśnie od Mikołajek począwszy. Poduchy w tych poszewkach będą jedną z tych dekoracji (w salonie na szarym narożniku...).
 A Wy już szalejecie z ozdobami świątecznymi po całym domu?

środa, 5 grudnia 2018

Różana poduszka

Moje Pastelowe róże doczekały się oprawy. Wyszywałam je przez prawie rok z myślą, że zawisną na ścianie oprawione w zdobną ramkę, a tu taka niespodzianka. Wyprałam, wyprasowałam, naciągnęłam i ... zobaczyłam w nich poduszkę.
Wiem... być może uznacie to za profanację. Bo żeby tak obraz wyszywany muliną potraktować jak zwykłą szmatkę i zrobić z niej poduszkę. Są przecież do tego specjalne wzory i kanwy wyszywane mięciutką wełną.
Ale ja mam sentyment do takich tkań. Babci Tekli nie pamiętam, bo zmarła gdy byłam niemowlęciem, ale krążyły po domu cioci poduszki przez nią wyszywane. Piękne dzieła sztuki wyszywane na czarnym lnie haftem cieniowanym. Ogromnie zazdrościłam jej tych poduszek. Niestety traktowane były jako normalne rzeczy użytkowe i z biegiem lat się zniszczyły. Zostały tylko fragmenty, które ciocia wykorzystała jako aplikacje na następne poduszki. 
 I te moje róże na poduszce przypominają mi igła malowane obrazy z dzieciństwa - maki, chabry,  scenę z polowania, wiejski krajobraz....
 I kto wie? Może z następnym dużym wzorem tez tak zrobię? Wszak obrazów mam już pełne ściany...


piątek, 19 października 2018

Książka nie do czytania

Szaleństw z nową maszyną do szycia nie widać końca. Wczoraj zainspirowana pomysłami z Pinterest
postanowiłam napisać swoją pierwszą w życiu książkę (nie licząc tych wszystkich pamiętników z lat młodości).
 A co kryją w sobie książeczki? Przybornik na igły, szpilki, guziki. Co kto potrzebuje.
Zapiski na stronach książki można robić oczywiście dowolne, a służyć mają przede wszystkim uporządkowaniu zawartości szuflady i trzymaniu wszystkiego pod ręką. Taki przybornik można zabrać ze sobą w podróż.
Druga karta, przyszyta do okładki jest pusta  i przed wyprawą należałoby ją jeszcze uzupełnić. O koronkę można zahaczyć kilka kolorowych nitek, doszyć guziczki, agrafkę czy położyć na nią ... plasterek na rany.
 Dokładny instruktaż, w 8 krokach, możecie podejrzeć na Mikatextiles.

środa, 17 października 2018

Nowa maszyna...

Jakiś czas temu, a będzie ze dwa miesiące z hakiem, kupiłam sobie maszynę do szycia. I nie to, ze nie mam - bo mam dwie - wysłużone staruszki. Jedną odziedziczyłam po mamie - kapryśny Łucznik, w pełnej szafce. Często nie możemy się dogadać - a to luźna nitka, a to za bardzo ciągnie, a to stopka się grzeje. Drugą - piękny czarny Łucznik ze złoceniami w półszafce - odziedziczyłam po babci. Choć maszyna jest sprawna raczej traktuję, go jako zabytek i piękny mebel.
Po wielu za i przecie, po gdybaniu, namysłach i liczeniu domowego budżetu poszłam i kupiłam. Choć marzył mi się kolejny Łucznik stwierdziła, że jestem na tyle niedzielną szwaczką, że przenośna maszyna zakupiona na promocji w "lokalnym markecie" zupełnie zaspokoi moje potrzeby. Koszt był niewielki, bo 300 zł, a radość ma przeogromna.
I z radości tej maszyna jak przyjechała do domu tak stała w pudełku przez ponad dwa miesiące. Ale się doczekała. Miłość od pierwszego mruczenia silnika. Dostęp do bębenka idealny, nawlekani nitki jak po sznurku, ilość i rodzaj ściegów perfekt. Jedyne czego muszę się nauczyć to prowadzenia materiału po maszynie z wolnym ramieniem. Do tej pory zawsze miałam maszyny wtopione w blat.
Oczywiście nie mogłam nie wykorzystać wzorów z serii "ozdobne". Niby nic wielkiego, tylko małe wahnięcie, ale o ile ładniej wygląda brzeg tak obrobiony.
I mimo, że maszynowo to nie mogłam się powstrzymać przed wszyciem metki z "ręczną robótką".
A co rozdziewiczyło moją nową maszynę? Koty rzecz jasna. Dwa ostatnie koty z serii od Igiełki MB, którymi ozdobiłam poszewki na poduszki - jaśki.
A w głowie już mi świtają kolejne pomysłu na maszynę. Wszak okres świateczno - prezentowy zaczyna zbliżać się niepokojąco i pora ruszyć z upominkami.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Jaśki dla Kociary

W ostatni weekend miałam randkę z Łucznikiem. A że tym razem obyło się bez spięć. Może dlatego, że przyszłam z darem - nowe szpulki, nici, igły... Ech, faceci!
Z naszej współpracy powstało kilka poszewek na jaśki (40x40).
Do ozdoby poduszek wykorzystałam panele z kotami wyszytymi już jakiś czas temu z wzoru nr 2007 zakupionego u Igiełka-MB.
Długo się zastanawiałam co z tymi kotami począć, jak je wykończyć, oprawić? Część z nich została zagospodarowania w postaci torebek na książkę, reszta tworzy te oto poszewki.

Poszewki powędrowały do Szuflady i tam Was odsyłam do oglądania większej ilości zdjęć.


poniedziałek, 23 lipca 2018

Kocie torebki

Pamiętacie Koty ze styczniowych postów "Koty" i "Koty. Finisz"? Wyszyłam ich wówczas całą gromadę i nie bardzo wiedziałam co z nimi począć.
W ostatni weekend 6 z nich zamieniło się w niewielkie torebki (+/- 20x30 cm). Maszyna do szycia nie pała do mnie zbyt wielką miłością, ale jakoś się udało nam dogadać.
Każdy panel z kotem został obszyty koronką w kolorze ecru (bo taka jest kanwa) lub w kolorze biały (dla lekkiego kontrastu).
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie "upiększyła" haftów jakimś drobiazgiem. I tak na szyi każdego kociaka zawisła kokarda a koniec ogona ozdabia pomponik.
Wewnątrz torebki jest żółta podszewka z taśmą w koty i drewnianą przywieszka napisem "hand made".
Tył torebki również zdobią koty, tak więc są one zdecydowanie i bez dwóch zadań dla zapalonych kociarzy.