Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorowe zoo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorowe zoo. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 maja 2020

Kolorowe zoo - finał.

Zawsze mówiła, że szyć, wyszywać, robótkować będę póki mi oczu starczy. Nie upatrywałam innego źródła przymusowej abstynencji. Przeoczyłam symptomy i teraz mam zakaz trzymania igły. Na razie chwilowy, do złagodzenia objawów. Chyba, że nie ustąpią to pod nóż i długotrwały odwyk....
Na razie łykam leki, zakładam stabilizator, oszczędzam rękę i ganiam ze skierowaniami po medykach, a w między czasie sięgam do szuflady po stare niedokończone i nie publikowane prace. Wykańczam, sklejam, opisuje i szykuje dla Was posty. Bohaterem dzisiejszego jest moja wesoła gromadka z kolorowego zoo.
Założenia były ambitniejsze, zwierząt miało być więcej, ale jak zawsze i wszystko zostało zweryfikowane przez życie. Myślę, że i tak jest nieźle.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Sowa

To był projekt na rok 2019. Projekt bogaty w założenia, ubogi w realizację. Cóż... Nie ma się co tłumaczyć. To nie konferował ani dywanik u szefa 😎
Przedstawiam Wam 5 zwierzątko w moim kolorowym zoo. Tym razem jest to nocne ptaszysko - sowa. Wzór prosty i przyjemny, zresztą jak pozostałe, pomimo mnogości kolorów (35) i kilku kolorów łączonych (10).
A tak prezentuje się gotowy haft. Na razie składam je wszystkie "na kupkę". Po ostatniej sztuce zostaną oprawione w pokazane światu jako zestaw - poduszek?, torebek?, okładek?... Się okaże!
I tradycyjnie wierszyk:

Na południe od Rogowa
Mieszka w leśnej dziupli sowa,
Która całą noc, do rana,
Tkwi nad książką, zaczytana.
Nie podoba się to sroce:
„Pani czyta całe noce,
Zamiast się pokrzepić drzemką,
Pani czyta wciąż po ciemku.
Czyta się, gdy światło świeci,
To zły przykład jest dla dzieci!” 

Ale sowa, mądry ptak,
Odpowiada na to tak:
„U-hu, u-hu, u-hu,
Nie brzęcz mi przy uchu,
Jestem sowa płowa,
Sowa mądra głowa,
Badam dzieje pól i łąk,
Jeszcze mam czterdzieści ksiąg.” 
Dzięcioł, znany weterynarz,
Rzekł: „Ty sobie źle poczynasz,
To niezdrowo, daję słowo,
To niezdrowo, moja sowo,
Dawno przecież zapadł zmrok,
Strasznie sobie psujesz wzrok,
Jak oślepniesz – będzie bieda,
Nikt ci nowych oczu nie da,
Nie pomoże i poradnia,
Czytać chcesz, to czytaj za dnia!” 


Ale sowa, mądry ptak,
Odpowiada na to tak:
„U-hu, u-hu, u-hu,
Zmiataj, łapiduchu,
Jestem sowa płowa,
Sowa mądra głowa,
Trudno, niech się ściemnia w krąg,
Jeszcze mam czterdzieści ksiąg.” 
Na południe od Rogowa
Mieszka w leśnej dziupli sowa.
Wzrok straciła całkowicie,
Zmarnowała sobie życie;
Kiedy sroka leci w pole,
Pyta: „Czy to ty, dzięciole?”
Kiedy dzięcioł mknie wysoko,
Woła: „Dokąd lecisz, sroko?”
Przeczytała ksiąg czterdzieści,
Dowiedziała się z ich treści,
Że kto czyta, gdy jest mrok,
Może łatwo stracić wzrok.

"Sowa" Jan Brzechwa

czwartek, 12 września 2019

Kolorowe zoo - pies

W moim kolorowym zoo pojawił się bardzo domowy zwierzaczek - pies, wierny przyjaciel i towarzysz człowieka. Ja nie wyobrażam sobie domu bez psiaka. Mały czy duży, ale jakiś tam zawsze mi towarzyszy.
Z racji profesji przez dom rodzinny zawsze przewijały się psy myśliwskie - jamniki, teriery, foksy, posokowce.
Ja myśliwym nie jestem, ale tez mam psa myśliwskiego - sznaucer miniatura. Tak, tak, proszę Państwa. Sznaucery były powszechnie używane do ochrony dyliżansów, pilnowania koni w stajniach, tępienia gryzoni i stróżowania.



środa, 10 lipca 2019

Kolorowe zoo - orzeł

Na początku roku miałam taki ambitny plan, że raz w miesiącu zapełnię wybieg w swoim krzyżykowym zoo. Szybko okazało się, że mój charakter bliźniaka nie pozwala mi na monotonię i zaangażowałam się w kilka innych projektów i wyzwań. Efekt - mamy lipiec a ja przychodzę do Was z trzecim zwierzakiem. Ale nic to!
Generalnie  i zawsze wyszywam na czystej, niezadrukowanej kanwie. Liczę mozolnie krzyżyki i przenoszę je z kartki (lub ekranu ) na materiał. To jest mój ulubiony i wyuczony sposób. Próbowałam kiedyś kanwy zadrukowanej, ale męczyłam się przeokropnie i nigdy więcej. Czasem, ale to naprawdę czasem (raz na sto lat) wpadnę na (głupi pomysł), żeby narysować sobie "plamę" większego koloru. A kolorowe zoo stwarza taką możliwość. I za każdym razem biję się w głowę, żem głupia i biję się w pierś, że nigdy więcej. Zawsze się pomylę! Jak to działa, że igłą potrafię doliczyć do 100+n, a mazakiem mylę się przy 10?
A tak prezentuje się gotowy orzeł. Tym razem nie robiłam mu czarnego tła. Myślę, że zostanie w takiej właśnie formie.
  

piątek, 15 lutego 2019

Kolorowe zoo - niedźwiedź

Moje kolorowe zoo miało powstawać w znacznie szybszym tempie. Założyłam sobie, że raz w miesiącu pojawi się nowy zwierz. A tu taka obsuwa!
Nie znaczy to jednak, że nic się twórczo nie działo. Możecie się o tym przekonać przeglądając archiwum mojego bloga. Głównie tworzyłam kartki okolicznościowe i małe hafty na potrzeby zabaw blogowych. Straszliwie mnie to wciągnęło.
Do kolorowego zoo dołączył niedźwiedź. Z tym gardłowym rykiem nie wygląda może na zbyt miłego i przyjaznego, ale to wszystko pozory. Jest całkiem sympatyczny i bardzo dobrze się go haftowało.
Niestety zdjęcia kompletnie nie oddają jego barw naturalnych. Jedynie zamieszczone jako ostatnie jest bliskie prawdy. Mam nadzieję, że przy prezentacji na podsumowanie projektu (zakładam że za rok) pokaże się Wam w pełnej krasie i będzie bardziej współpracował z aparatem.

Proszę państwa, oto miś.
Miś jest bardzo grzeczny dziś,
Chętnie państwu łapę poda.
Nie chce podać? A to szkoda.


                                     Jan Brzechwa

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Kolorowe zoo - lew

Ostatnio na moim blogu cisza nastała okrutna. Brak postów, brak wieści co aktualnie mam na warsztacie. Pora taka, że winę zwalić mogę na nadchodzące święta, ale prawda jest inna.
Inna czyli jaka? Ano taka, że pochłonęło mnie bez reszty krzyżykowanie mojego kolorowego zoo. A że obrazki małe nie są to dłubie je po dni kilkanaście. Oczywiście jako zatwardziały multirękodzielnik robię sobie przerywniki w postaci szydełka, maszyny do szycia tudzież innych krzyżyków. Niebawem wszystko ujrzy światło dzienne.
Pierwszym zwierzakiem w moim kolorowym zoo jest lew. Miało być bez tła i miało być szybko, ale w trakcie wyszywania zmieniłam zdanie. Głowa lwa nie jest w całości i stwierdziłam, że tu tło (ciemne, a właściwie czarne) jest niezbędne.
Obraz wyszywa się fantastycznie, bo kolory stanowią barwne plamy. Są między nimi dość duże różnice. Nie ma pikselozy. Co w moim słowniku oznacza: częstego zmieniania kolorów i wplatania ich w siebie dla uzyskania łagodnego przechodzenia odcieni między sobą.
Obraz jak na razie został odłożony do pudełka i czeka na resztę zwierzyńca. Zgodnie z zamówieniem mojej córki powstaną z nich poszewki na poduszki. Ale to jeszcze daleka historia...



Lew ma, wiadomo, pazur lwi,
Lew sobie z wszystkich wrogów drwi.
Bo jak lew tylko ryknie,
To wróg natychmiast zniknie. 
                                    
                                 Jan Brzechwa

piątek, 23 listopada 2018

Tęczowo - kolorowo

Powoli (a może w zastraszającym tempie) zbliża się koniec roku 2018 i pora zacząć snuć plany na rok następny. Albo przekładać prace zaplanowane w tym roku na "potem". I taki też los spotka mój kolorowy zwierzyniec.
Zachwycona jestem tymi wzorami nie mniej niż lalkami z serii Magic Dolls. Wiele szperania po net mnie kosztowało skompletowanie tych zwierzaków, ale udało się. Mam ich pokaźną gromadkę (jak widzicie...).
Wzory wydrukowane, muliny kupione, nawinięte na bobinki. Całość skompletowana do woreczków, ale zawsze coś....  Mam jednak mocny plan skończenia Pastelowych róż i zabrania się za zwierzaki.
Jest mi to bardzo potrzebne, bo po roku (niemalże) spędzonym na różach mam już dosyć delikatnych, subtelnych odcieni różu, szarości i beżu. Potrzebuje mocnego uderzenia, a ta gromadka zapewni mi to w stu procentach.
Już mi się oczy śmieją do tych czerwieni, granatów, zieleni. I żadnego owijania w bawełnę, że jaśniejszy, ciemniejszy, o pół tonu inny. Raz a porządnie dobrany kolor w barwie na -set krzyżyków od razu.
Przedstawiam Wam tu cała galerię wzorów jakie udało mi się wyszperać w net, ale nie jestem pewna czy wszystkie z nich uda mi się zrealizować. Na pewno nie od razu....
Zastanawiam się też (już) nad oprawą i wykończeniem haftów. Wzory są dość duże (średnio 200x250). Zapewne przy wyszywaniu pierwszego zdecyduję czy to będzie seria na poduszki-jaśki, torebki czy tradycyjny obrazek na ścianę.
 Dylematem też jest dla mnie ogromnym czy wyszywać na białej kanwie czy na czarnej? Wyszywać tło czy nie? Mam jeszcze kilka dni do namysłu....
Oczywiście zdjęcia, które zamieściłam w tym poście nie są moją własnością a pochodzą z net z nieocenionego Pinterest.
 A Wy snujecie już plany na rok 2019?