Słoiczek zapełnia się w dość dużym tempie, ale takie są uroki zimowych miesięcy. Przyjdzie wiosna to więcej czasu spędzać będę w ogrodzie.
A co tak zapełniło słoiczek? Koty, zakładki, pastelowe róże, błękitny kocyk...
A jak Wasze słoiczki? Muszę się przejść po blogach ;)
Jestem zodiakalnym Bliźniakiem z krwi i kości. Pełnym ciepła, serca i jednocześnie złośliwości i burzy wewnętrznej. Potrafię kochać na zabój i znienawidzić jednocześnie. Wszystko - człowieka, sytuację, pracę, hobby. Uwielbiam książki za ich zapach, szelest kartek i tajemnicę ukrytą pomiędzy okładkami. Godzinami wyszywam haftem krzyżykowym tworząc barwne obrazy. Jestem wsiowo - leśna kobita, która mieszkając w mieście czułaby się jak szczur w za małej klatce.
Strony
Strony
Etykiety
#wyzwanieLC2022
(12)
2022
(19)
Boże Narodzenie
(67)
Choinka 2020
(12)
Imieniny miesiąca
(12)
Kartka BN 2019
(12)
Kartka BN 2020
(13)
Magic Doll
(15)
Maria Brovko
(9)
TUSAL 2018
(14)
TUSAL 2019
(17)
Wielkanoc
(27)
album
(30)
biscornu
(7)
blogowe imieniny
(16)
cardmaking
(219)
fartuszki
(19)
haft krzyżykowy
(366)
kartka okolicznościowa
(56)
kartki wielkanocne
(19)
kolorowe zoo
(7)
metryczka
(7)
monogram
(31)
obraz
(81)
poduszka
(24)
religijne
(27)
scrapbooking
(63)
serwetka
(17)
szycie
(21)
szydełkowanie
(41)
zabawy blogowe
(240)
zakładki
(22)
śliniaczki
(8)
czwartek, 15 lutego 2018
środa, 14 lutego 2018
Projekt zakładka
W życiu jest tak, że wszystko się ze sobą splata, nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko ma jakiś cel. Łącząc ze sobą słowa: pasja, książka, mulina i krzyżyk, doszłam do jednego słusznego wniosku - pora na zakładki.
Kupiłam więc 3 metry gotowej taśmy (szer. 70 mm, 14'). Allegro
Wyszperałam w net (skarbnica bez dna Pinterest) kilka (-naście) uroczych wzorów na zakładki.
Z magicznego pudełka z resztkami powyciągałam resztki w odpowiednich kolorach i dawaj do roboty. Kilka już udało mi się wyszyć. Wrzuciłam je na stronę na FB. Na blogu zagoszczą jako osobny post, na zakończenie projektu. Musze je jeszcze ładnie wykończyć (plecki, chwościk, ozdóbki...) zmami się nimi Wam pochwalę.
środa, 7 lutego 2018
Fartuszek. Campari
W ostatniej paczce z zamówieniem od Igiełka-MB czekała na mnie miła niespodzianka. Fartuszek na butelkę. Choć zaczęłam duży projekt - Pastelowe róże - to oczywiście(w moim przypadku) nie oznacza, że nie robię nic innego. U mnie zawsze dzieje się wiele na raz.
Oczywiście od razu zaczęłam szukać odpowiedniego wzoru. Jak zawsze niezawodne okazały się zasoby Internautów na Pinterest.
Pierwsze popołudnie z fartuszkiem zaowocowało jedynie połówką pomarańczy i malutką kupką skrawków do nakarmienia TUSAL'owego słoiczka.
Za to wczoraj poszłam już na całość. Wciągnęłam się na maksa i dokończyłam dzieło. Nawet konturowanie, za którym nie przepadam, nie powstrzymało mnie przed skończeniem fartuszka tak już i tak od razu.
I po raz kolejny przekonałam się, że konturowane obrazki są ładniejsze, pełne wyrazu i dopracowane.
Fartuszek prezentuje sie bardzo elegancko na butelce wina. Wielkość kanwy została wykorzystana w stu procentach (przy lekkiej modyfikacji położenia napisu i kształtu słomki).P. S. Igiełka-MB, dziękuję...
poniedziałek, 5 lutego 2018
Pastelowe róże. Początek.
Materiały do wykrzyżykowania "Pastelowych róż" zgromadziłam już dawno. Pisałam Wam o tym w poście ze stycznia "Pastelowe róże". Trochę musiał poleżeć w szufladzie, nabrać mocy urzędowej, poczekać na swoją kolej w napiętym grafiku robótkowania. I stało się. W sobotę ruszyłam z kpyta! Sami zobaczcie. Krzyżyk do krzyżyka i 600 sztuk za nami.
Niedziela była nie mniej pracowita - na tym polu, bo gospodarstwo domowe odłogiem leży. Pralka z tęsknoty płacze, żelazko z nudów parę stopką puszcza, rodzina niedożywiona...
Mam już zapełniony lewy górny róg robótki i nawet widać zarysy kwiatów. Właśnie, a wy macie swój ulubiony "róg"? Czy Wy zawsze zaczynacie od tego samego miejsca? Czy początek robótki wymuszony jest przez wzór?
Ech! Kocham tę ekscytację! Gęba sama się cieszy na widok pojawiającego się na białej czystej kanwie nowego obrazu.
piątek, 2 lutego 2018
Wymiatamy resztki - luty
Ostatecznie stanęło na tym, że każdy kot ma swój odrębny kolor. Wszak to ma być wymiatanie resztek. Pierwsze 8 kotów (z 16-tu) pojawiło się w tak zastraszającym tempie, że obawiam się czy mój pies (Killa) nie poczuje się zagrożony w ich towarzystwie ;).
Kocie wymiatanie resztek zaowocowało kilkoma pustymi bobinkami oraz nową porcją resztek kolorów...
Reszta kociej gromadki.
Na razie całość wylądowała w "szufladzie" i czeka na swoje przeznaczenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















